rozwój

Rozwijaj się mądrze!

Zdarza nam się od czasu do czasu spotkać  osoby multipotencjalne – czyli tzw. biznesowe ośmiornice. To wybrańcy, którzy posiadają cały wachlarz zdolności i zainteresowań całkowicie ze sobą niepowiązanych i zazwyczaj świetnie radzą sobie na każdym polu, łącząc, zdawałoby się niemożliwe do połączenia, dziedziny i umiejętności. Takich ludzi jest jednak niewielu. Cała reszta, chcąc się rozwijać, czuje się raczej przytłoczona ilością wiedzy dostępnej w internecie i innych mediach. 

Jako Galupowy “Input” mam naturalną skłonność do gromadzenia. Nie gromadzę jednak przedmiotów – w tym zakresie jestem minimalistką. Zbieram za to informacje i umiejętności. Na szczęście, pomimo że potrafię się czasem zatracić wśród kursów, ebooków oraz webinarów i nadal mam wrażenie, że każda informacja może okazać się przydatna, to jednak skupiam się na tematach, które mnie faktycznie interesują. 

Co jednak zrobić, kiedy interesuje nas wszystko, a nie mamy potencjału wspomnianych wcześniej ośmiornic? Coraz częściej, zamiast pozyskiwać informacje i z nich korzystać, nieustannie czytamy, dowiadujemy się i szukamy nowych rzeczy. I uczymy się, nieustannie uczymy. Wciąż więcej i więcej. A ostatecznie, w naszej głowie powstaje jedynie bałagan i mnóstwo nieuporządkowanych myśli oraz niepotrzebnej wiedzy.

kursy online

Dlaczego się tak dzieje?

Opiszę to zjawisko w kilku punktach.

  1. Żyjemy w wyjątkowych czasach. Nigdy wcześniej nie mieliśmy takich możliwości kształcenia się, rozwijania  i samodoskonalenia, jakie oferuje nam współczesna technologia. Era Internetu sprawiła, że możemy przekwalifikować się w zasadzie z dnia na dzień. Istnieje niewyobrażalna ilość wszelkiej maści kursów, tutoriali, ebooków itp., z których możemy się  nauczyć praktycznie wszystkiego. 
  2. Kursy online są na tyle popularne, że większość uczelni i ośrodków szkoleniowych już dawno wprowadziło opcję kształcenia zdalnego. Uczysz się w zaciszu domowym, a na uczelnię chodzisz tylko na egzaminy, a i to niekoniecznie, bo sporo z nich można zaliczyć zdalnie. I nie jest to nawet efekt pandemii, tylko stały trend, postępujący od dłuższego czasu.
  3. Jeszcze kilka lat temu, aby się przebranżowić trzeba było ukończyć długi kurs stacjonarny, na który można się było zapisać zazwyczaj raz w roku. Albo dostać na studia lub poszukać jeszcze innej drogi. Dziś, dzięki niezmierzonym zasobom materiałów szkoleniowych dostępnych online, przebranżowisz się w naprawdę krótkim czasie. I możesz podjąć ten krok niemal natychmiast, nie czekając długimi miesiącami na zapisy.
  4. Cena tych wszystkich “alternatywnych” do tradycyjnej ścieżki edukacji metod nauczania jest również wyjątkowo przystępna – chyba nigdy wcześniej nie można było nauczyć się tak wiele za tak niewiele. Mało tego! Możemy przecież korzystać z wielu materiałów udostępnionych bezpłatnie. I to zarówno na popularnych platformach szkoleniowych jak i na internetowych kanałach dystrybucji prowadzonych przez fachowców, którzy oprócz płatnego kontentu oferują sporo wiedzy za darmo. Nauka online jest znacznie tańsza od klasycznej edukacji także z innego powodu – nie musisz płacić za takie rzeczy, jak materiały informacyjne, miejsce do pracy, transport, internat, biurko, krzesło itp. To Twój salon, sofa i stolik do kawy mogą być dla Ciebie szkolną klasą i ławką!
  5. Dzięki nowym możliwościom samokształcenia nie ograniczają nas również wiek i wykształcenie. Większość kursów online zazwyczaj nie ma żadnych wymagań wstępnych. Nauka w sieci stała się za to doskonałym środkiem do zdobywania certyfikatów branżowych. Także w dziedzinach, z którymi wcześniej nie mieliśmy nic wspólnego. Sky is the limit!
  6. W przeciwieństwie do tradycyjnej ścieżki edukacji, nauka online umożliwia zdobywanie wiedzy w dowolnym miejscu i czasie. Uczyć możesz się w najbardziej sprzyjającym Tobie środowisku – niezależnie od tego, czy jest to Twój pokój, biblioteka, kawiarnia czy park, potrzebujesz tylko laptopa lub tabletu z porządnym połączeniem internetowym. 
  7. Do rozwijania naszych umiejętności nie potrzebujemy nawet kursów – często całą interesującą nas  wiedzę znajdziemy na stronach książki elektronicznej. Zapytasz zapewne, czym różni się nauka z ebookiem od nauki z tradycyjną, papierową książką? Ebooki mają dwie istotne cechy – po pierwsze są dostępne niemal od ręki, bez wychodzenia z domu i już kilka minut po opłaceniu zamówienia nasze nowe źródło wiedzy jest gotowe do pobrania. Po drugie, wybierając się do parku z Kindlem w plecaku, możemy zabrać ze sobą ogromną bibliotekę. Czy nie jest to spora różnica od czasów, kiedy książki trzeba było szukać, zamawiać, wyczekiwać na nie w uczelnianej bibliotece lub czytelni? No i dawniej nie każdy mógł sobie pozwolić na wydanie własnego poradnika, podręcznika czy kompendium wiedzy. Wydanie ebooka nie wymaga aż takich nakładów finansowych, czasowych i takiej pracy, jak publikacja tradycyjnej książki. Dlatego możemy korzystać z wiedzy i doświadczenia wielu osób, które zajmują się interesującą nas dziedziną i zdecydowały się na publikację ebooka.
  8. A to jeszcze nie koniec nowych możliwości! Możemy się przecież uczyć, nie czytając, tylko słuchając przydatnych informacji. Na przykład tak, jak ja to często robię – podczas jazdy na rowerze. Przyznam szczerze, że słuchanie podcastów to od jakiegoś czasu moja ulubiona forma nauki. A przecież możemy słuchać także audiobooków, webinarów i innych materiałów w wersji audio. W drodze do pracy, podczas spaceru, w wannie lub w łóżku przed zaśnięciem. 

Powyższe możliwości mogą nas lekko oszołomić, prawda? To takie proste! Wystarczy mały research i po chwili masz przygotowaną listę materiałów szkoleniowych na kolejne miesiące. Szukasz dostępnych kursów online, do zakładek z ulubionymi trafiają strony, blogi i kanały na You Tube z materiałami, które uczynią z nas prawdziwych fachowców w nowej profesji. Zapisujesz się na wszystkie możliwe webinary i newslettery, jakie tylko wpadną ci w oko. Bo przecież w zamian dostajesz darmowego ebooka, checklistę, której jeszcze nie potrzebujesz, ale kiedyś  przyda się na pewno. Jesteś w każdej branżowej grupie na Facebooku i śledzisz każde ważne stories na Instagramie. Zapisujesz wszystkie karuzele z ulubionych profili, bo są tam same bardzo ważne informacje…

Nasz wrodzony głód informacji zazwyczaj nie pozwala oderwać się od tego źródełka. Przecież jest tyle możliwości! Na monitorze komputera lub wyświetlaczu smartfona nieustannie pojawia się coś nowego i po prostu żal nie skorzystać. Aż w końcu nie mamy czasu na nic innego, bo ciągle się uczymy, czytamy, słuchamy, oglądamy, przeglądamy, ściągamy, zapisujemy na później. Czas najwyższy uzmysłowić sobie, że to droga donikąd.

“Pozyskiwanie informacji z internetu jest jak picie z hydrantu przeciwpożarowego”

Mitchell Kapor

Te słowa amerykańskiego przedsiębiorcy i programisty, założyciela firmy Lotus, dobitnie opisują, w jakim stopniu jesteśmy na co dzień zalewani danymi z sieci. Tymi wartościowymi i tymi zupełnie niepotrzebnymi. Sama uległam temu zjawisku i dałam się wciągnąć na jakiś czas. Na szczęście mam to już za sobą. Takie niepohamowane gromadzenie informacji  to nic zdrowego i określane jest adekwatnie do objawów – ćpaniem wiedzy. A osoby, które temu uzależnieniu ulegają, nazywamy z języka angielskiego Infovores – nienasyceni.

Jak zatem opanować to zachłyśnięcie się współczesnymi możliwościami?

ebook

Wybieraj mądrze!

To, że obecnie coraz większe rzesze twórców internetowych próbują Cię zachęcić do zakupu kolejnego super potrzebnego kursu, czy innych mega przydatnych materiałów nie znaczy, że musisz to zrobić. Pamiętaj – czyjaś obecność w internecie nie stawia takiej osoby z miejsca w pozycji mentora. Przyjrzyj się treściom, które tworzy i oferuje, sprawdź program kursu, spis treści ebooka i agendę webinaru – większość autorów udostępnia takie informacje. Zadaj sobie pytanie, czy na pewno są to potrzebne i przydatne informacje? Ja też wzięłam udział w kilku długich spotkaniach w sieci, z których nie wyniosłam zupełnie nic i po fakcie uznałam za zwykłą stratę czasu. Ja też wciąż mam na dysku kilka bezwartościowych ebooków, które miały być esencją wtajemniczenia, skondensowaną wiedzą w pigułce, a okazały się pomyłką. Ale przecież autor tak je zachwalał, a żeby je zdobyć, wystarczyło zapisać się na newslettera…

Korzystaj tylko z naprawdę wartościowych treści!

Niestety, potencjalne pewne i stałe zyski z tzw. przychodu pasywnego, jakim są dla influencerów i firm działających online wpływy ze sprzedaży ebooków, kursów, programów itp., sprawiają, że nie zawsze są to materiały wykonane solidnie. I choć zgadzam się ze stwierdzeniem, że “zrobione jest lepsze od doskonałego”, to jednak mam wrażenie, że niektórzy za bardzo wzięli sobie tą maksymę do serca. Widziałam ebooki i inne materiały  “szkoleniowe” przygotowane delikatnie mówiąc… jakby w pośpiechu. Z błędami merytorycznymi, gramatycznymi. Najprawdopodobniej pozbawione redakcji, korekty i porządnej edycji. I zupełnie bez korelacji ceny z jakością i zawartością. Oczywiście, każdy chce zarobić, ale to właśnie my, konsumenci, dyktujemy popyt, a rynek online nie różni się w tym zakresie od tradycyjnego. Wspierajmy więc twórców, którzy robią dobrą robotę – takich też jest całe mnóstwo. Czytajmy wnikliwie recenzje, opinie i rekomendacje, zanim skusimy się na kolejną super ofertę!

Nie drepcz w miejscu

Działaj! Dokształcisz się w trakcie! Uwierz mi, przeżyłam to na własnej skórze. Ogłosiłam osobom wtajemniczonym, że rozpocznę działalność jako Wsparcie Online, jak tylko opanuję to, to i jeszcze kilka innych rzeczy. Czas mijał, ja się uczyłam, przygotowywałam, aż w końcu przyszło opamiętanie. Przecież ta woda z hydrantu nigdy nie przestanie płynąć! Dlatego warto pamiętać, że nigdy nie zdołasz nauczyć się wszystkiego! I owszem, teoria to podstawa, ale najlepiej uczymy się w praktyce. Zatem jeśli myślisz, że ciągle wiesz za mało, po prostu zacznij działać i sprawdź “w praniu”, które pola wymagają poprawy. 

podcast

Nie kupuj na zapas!

Promocja, bonus, pakiet specjalny, super okazja, tego jeszcze nie wiem, tego jeszcze nie mam, muszę to mieć itd.. Nie daj się wsadzić na taką karuzelę. Pora na odrobinę dyscypliny. Umów się sam ze sobą, że kolejny kurs kupisz dopiero wtedy, gdy skończysz te rozpoczęte lub już zakupione na platformie kursowej. To samo zrób z ebookami i innymi materiałami. I wiesz co? Może się okazać, że w międzyczasie zmienisz zdanie i już nie będziesz tej wiedzy potrzebować. Więc po co z góry wydawać pieniądze? I jeszcze jedna sprawa –  wszystkie te odłożone materiały będą Ci tylko ciążyły, jak inne niezrealizowane sprawy, pozbawiając Cię sił do działania. 

Zaplanuj swój rozwój!

Nie ucz się tego, co teraz wydaje Ci się fajne i być może kiedyś się przyda. W dynamicznym świecie internetu wiedza zdobyta dziś “na zapas” nie przyda się za dwa lata. Nawet proste aplikacje potrafią zmienić swój interface w ciągu miesiąca tak, że od nowa musisz szukać podstawowych opcji. Zweryfikuj stan swojej wiedzy, przejrzyj plany na przyszłość i rozpisz, jakich konkretnie szkoleń, czy innych metod nauki rzeczywiście potrzebujesz. Zrób listę tych ebooków czy podcastów, które wydały Ci się wartościowe i tylko te kupuj. A potem korzystaj z nich sukcesywnie. 

Korzystaj ze zdobytej wiedzy!

Kwintesencją ćpania wiedzy jest zbieranie informacji i niekorzystanie z nich w praktyce. Dzieje się tak, bo nie dajemy im szansy. Jest ich zwyczajnie za dużo i zamiast wiedzy mamy w głowie mętlik.  Dlatego zrób inaczej. Przeczytaj ebook, zrób notatki, ułóż plan działania i postaraj się wdrożyć zdobytą wiedzę, zanim zaczniesz zgłębiać nowy temat. 

Nie jest łatwo ograniczyć lub całkiem zrezygnować z dobrodziejstwa i bogactwa internetu. Zwłaszcza jeśli masz predyspozycje do ćpania wiedzy. Ale na pewno warto próbować. Z korzyścią dla siebie i bliskich. Więc może już w najbliższy weekend wybierzesz się na spacer z rodziną bez podcastu w słuchawkach?